"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu; będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań." (Tadeusz Kościuszko)

Pierwsza biografia Naczelnika jako człowieka oświecenia: antyklerykała i postępowego myśliciela społecznego

[ lub zamów książkę emailem: humanizm@op.pl ]


Richard Dawkins

RELIGIOL 1



Religiol jest silnym narkotykiem oddziałującym bezpośrednio na ośrodkowy układ nerwowy. Nawet w niewielkich dawkach wywoływać może poważne zaburzenia zachowania, mające często charakter socjopatyczny lub autodestrukcyjny. Zażywanie religiolu powoduje zmiany w mózgu dziecka prowadzące do zaburzeń myślenia w wieku dorosłym. Może być również przyczyną występowania opornych na leczenie zespołów urojeniowych. Zamachy z 11 września 2001 roku były typowym przykładem zachowań pod wpływem religiolu – przed akcją porywacze zażyli śmiertelne dawki tego specyfiku. Historycznie, uzależnienie od religiolu, tzw. religiolizm, było główną przyczyną polowań na czarownice, prześladowań heretyków i wymordowania przez konkwistadorów Indian w Ameryce Południowej. Religiol był także główną przyczyną wojen w średniowiecznej Europie, a bliżej naszych czasów ­– rzezi, jakie towarzyszyły rozpadowi Irlandii w 1920 roku i Indii w 1947 roku.

W stanie odurzenia religiolem zdrowi psychicznie ludzie wycofują się z normalnego życia i przyłączają do niewielkich, zamkniętych społeczności nałogowych miłośników tej substancji. Głównym zajęciem tych zwykle jednopłciowych komun jest energiczne, a niekiedy wręcz obsesyjne zwalczanie życia seksualnego. Uporczywe dążenie do ograniczenia swobód seksualnych jest najczęściej spotykanym symptomem tej formy uzależnienia, skądinąd dającego najróżniejsze, niekiedy bardzo dziwaczne objawy. Wiele wskazuje na to, że wbrew temu, czego można by się spodziewać, religiol nie obniża popędu seksualnego u osób uzależnionych – rodzi w nich tylko przemożną potrzebę pozbawienia innych ludzi wszelkiej, związanej z seksem przyjemności. W ostatnich latach kompulsja ta przejawia się najczęściej w obsesyjnym potępianiu homoseksualistów.

Tak jak w przypadku innych narkotyków, dobrze oczyszczony religiol w małych dawkach jest niemal nieszkodliwy, a niekiedy – przy okazji takich wydarzeń, jak małżeństwa, pogrzeby lub uroczystości państwowe – bywa nawet przydatny. Eksperci nie zgadzają się co do tego, czy to stosunkowo niewinne, towarzyskie zażywanie religiolu może prowadzić do cięższych form uzależnienia.

Większe dawki religiolu, choć nie prowadzą do trwałego uszczerbku na zdrowiu, mogą wywoływać zaburzenia percepcji i fałszywe przekonania, które nie tylko nie mają podstaw w rzeczywistości, ale są także odporne na jakiekolwiek argumenty i dowody pochodzące ze świata realnego. Pozostający pod wpływem religiolu nierzadko wygłaszają płomienne przemowy do nieobecnych lub mamroczą coś do siebie, najwyraźniej w przekonaniu, że dzięki temu spełnią się ich osobiste życzenia, nierzadko kosztem innych osób lub z naruszeniem praw fizyki. Zachowaniom tym towarzyszą tiki, gesty lub maniakalne stereotypie, takie jak rytmiczne, wielokrotne pochylanie się przed ścianą, lub też tzw. kompulsywno-obsesyjny zespół orientacyjny (KOZO – zwracanie się w stronę wschodu pięć razy dziennie).

Duże dawki religiolu wywołują halucynacje. Osoby odurzone słyszą głosy lub widzą postacie, które zdają im się tak realne, że potrafią przekonać innych o ich istnieniu. Osoby szczególnie przekonująco relacjonujące treść tych halucynacji otoczone są czcią i traktowane jak przywódcy przez innych nałogowców. Ten rodzaj idealizacji lub nawet kultu może się utrzymywać długo po śmierci osoby uzależnionej i przyjmuje niekiedy postać tak dziwacznych psychodelii, jak kanibalistyczna fantazja, w której wyznawcy wyobrażają sobie, że „piją krew i spożywają ciało” swojego przywódcy.

Chroniczne nadużywanie religiolu może prowadzić do tzw. „bad tripów”, czyli przykrych, a nawet przerażających halucynacji, którym towarzyszy lęk przed torturami – nie w świecie realnym jednak, lecz w będącym produktem chorej fantazji miejscu, do którego prowadzący życie seksualne ludzie trafiają po śmierci. Wizjom tego rodzaju towarzyszy zwykle silne poczucie winy, tak charakterystyczne dla tego typu uzależnień. Najczęściej spotyka się obsesyjne lęki związane z rzekomo niedozwolonymi formami życia seksualnego.

Kultury ukształtowane pod wpływem religiolu należą do najbardziej punitywnych, przy czym wachlarz stosowanych kar jest bardzo szeroki i obejmuje zwykłe klapsy, chłostę, kamieniowanie (zwłaszcza za stosunki pozamałżeńskie – również w przypadku gwałconych kobiet), odcinanie rąk, aż po fantazyjne tzw. kary krzyżowe, gdy za grzechy popełnione przez kogoś odpowiada zupełnie inna osoba.

Ktoś mógłby pomyśleć, że tak niebezpieczną i uzależniającą substancję umieszczono na jednym z pierwszych miejsc listy zakazanych środków odurzających i że wszyscy, którzy przyczyniają się do jej rozpowszechniania będą przykładnie karani. Nic bardziej błędnego! Prawda jest taka, że obrót religiolem jest legalny, a substancja jest łatwo dostępna na całym świecie, nawet bez recepty. Liczni dilerzy, zorganizowani w hierarchiczne kartele, jawnie handlują religiolem na ulicach miast lub w specjalnie w tym celu wznoszonych budowlach. Niektórzy z nich wyspecjalizowali się w oskubywaniu biedaków, którzy nie potrafią się oprzeć wynikłym z uzależnienia potrzebom. Szefowie większości karteli są ludźmi bardzo wpływowymi i mogą liczyć na życzliwość władz: królów, prezydentów i premierów. Rządy nie tylko przymykają oczy na handel religiolem, ale wręcz wspierają go, udzielając handlarzom zwolnień podatkowych. Co gorsza, subsydiują działalność szkół, powoływanych specjalnie po to, by uzależniać dzieci od tej groźnej substancji.

Do napisania tego artykułu skłonił mnie widok uśmiechniętej twarzy pewnego Balijczyka. Ów młody człowiek z ekstatyczną radością przywitał wyrok śmierci wydany na niego za brutalne zamordowanie kilkuset turystów, których nigdy przedtem nie spotkał, i do których nie żywił osobistej urazy. Niektórzy z obecnych na sali sądowej ze zdumieniem spostrzegli, że człowiek ten nie okazał ani krzty poczucia winy. A dlaczego miałby okazać?! Po ogłoszeniu wyroku skazaniec wzniósł pięść do góry w triumfalnym geście. Nie posiadał się ze szczęścia, że już wkrótce zostanie zaliczony w poczet „męczenników” – by użyć terminu używanego w tej grupie osób uzależnionych. Nie popełnijcie błędu! Jego promienny uśmiech, którym powitał myśl o spotkaniu z plutonem egzekucyjnym, to uśmiech ćpuna. To klasyczny, wręcz archetypalny wzór narkomana po zażyciu ogromnej dawki, brudnego, wysokooktanowego religiolu.

Cokolwiek byście nie myśleli o teoriach sprawiedliwej odpłaty i odstraszenia, uzasadniających stosowanie kary śmierci, zgodzicie się zapewne, że mamy tu do czynienia z przypadkiem szczególnym. Męczeństwo to dziwna zemsta na kimś, kto marzy o męczeństwie. Nie tylko nikogo nie odstrasza, ale wręcz pozyskuje nowych męczenników. A najważniejsze w tym wszystkim jest to, że sam problem nigdy by nie powstał, gdybyśmy lepiej chronili dzieci przed zażywaniem substancji, która ma tak fatalny wpływ na ich i nasze dorosłe życie.

Tłum. Andrzej Dominiczak

1 Tytuł oryginalny „Gerin Oil” jest anagramem słowa „religion” – religia.






Towarzystwo Humanistyczne
Humanist Assciation