J.P. van Praag

RODOWÓD HUMANIZMU



Renesansowi humaniści powoływali się na autorytet klasyków, a zwłaszcza Cycerona. Jako że mądrość Cycerona niemal w całości opierała się na mądrości Greków, więc, co oczywiste, musimy najpierw rozważyć kilka najistotniejszych momentów w rozwoju myśli greckiej. Szczególną uwagę będziemy musieli poświęcić człowiekowi, który uważany jest za ojca myśli humanistycznej - chociaż on sam często nazywał siebie "położną" - a mianowicie Sokratesowi (470-399). Nie pozostawił on nam wprawdzie żadnych pism, możemy jednak odtworzyć jego portret na podstawie wczesnych pism Platona (428-347), jednego z najbliższych uczniów Sokratesa. Interesują nas tu wczesne pisma, ponieważ postać Sokratesa z platońskich dialogów częściej przedstawiała poglądy samego Platona niż jego mistrza. Jeśli jednak nazwiemy platońskiego Sokratesa ojcem myśli humanistycznej, to musimy zarazem pamiętać o innym nurcie greckiej filozofii, który został przyswojony zwłaszcza przez tradycję anglosaską. Nurt ten zapoczątkował Arystoteles (384-322), filozof, którego myśl bliższa była naukowemu ujęciu rzeczywistości. Jego filozofia dotyczyła takich zagadnień i dziedzin, jak poznanie i logika, sprawiedliwość i przyjaźń, społeczeństwo i państwo oraz porządek świata. Stanowiła ona wszechobejmujący system, w ramach którego działać miał człowiek. Dla Sokratesa człowiek był tematem centralnym, od którego uzależnione były wszystkie inne, nic dziwnego więc, iż humanistów zawsze fascynowała jego postać. Jak należy pojmować Sokratesa na tle jego czasów?

Piąty wiek p.n.e. był w Grecji epoką przejściową. Feudalny grecki świat, który znamy z powstałych pięćset lat wcześniej poematów Homera stopniowo zanikał. W rezultacie zaczęły tracić również na znaczeniu tradycyjne wyobrażenia dotyczące bogów i ludzi oraz tradycyjne standardy i zwyczaje. W różnych państwach-miastach starożytnej Grecji znaleźć można było najprzeróżniejsze odmiany reżymów feudalno-wojskowych oraz handlowo-arystokratycznych, z jednym wyjątkiem: Ateny w sensie technicznym stały się miastem nowoczesnym. Kwitł tam handel, wszyscy obywatele płci męskiej uczestniczyli w życiu publicznym, rozwijały się sztuki i nauki. Ateny stworzyły demokrację opartą na swoich własnych prawach. Dike, porządek prawny i aidóos, poszanowanie praw innych były niezmiernie istotne dla obywateli, choć należy przy tym pamiętać, że ani niewolnicy, ani kobiety, ani obcy za obywateli nie byli uznawani, tak więc obywatelstwo wiązało się z uprzywilejowaną pozycją. Mimo to coraz większą akceptację uzyskiwały powoli idee równej wartości wszystkich ludzi, powszechnej życzliwości i sprawiedliwości niezależnej od formalnego prawa. Jakie kulturowe warunki przyczyniły się do powstania i rozwoju tych idei pośród starożytnych Greków?

W szóstym wieku p.n.e., gdy nadchodził kres społeczeństwa feudalnego, po raz pierwszy w historii pojawiają się postacie filozofów. Wywodzące się z wcześniejszej epoki mityczne i religijne wyobrażenia straciły dla nich siłę przekonywania. Nie zadawalało ich już wyjaśnianie zjawisk poprzez odwoływanie się do woli bogów albo wpływu jakichś boskich sił, zaczęli oni poszukiwać przyczyn powstawania i przemian rzeczy w samej ich naturze. Dla nas oferowane wówczas wyjaśnienia, np. redukowanie wszystkich zjawisk do oddziaływania czterech elementów - wody, ognia, ziemi i powietrza, mogą wydawać się prymitywne, nie powinno to jednak przesłonić faktu, iż była to pierwsza w dziejach próba racjonalnego zgłębienia tajemnic natury. Początkowo człowiek nie był przedmiotem zainteresowania tej filozofii przyrody. Być może pod wpływem kontaktów handlowych i niepokojów społecznych uświadomiono sobie jednak różnorodność i zmienność form istnienia człowieka, a co za tym idzie - względność obyczajów, praw i moralności. W rezultacie wyrugowania boskości z przyrody, została ona wyrugowana również z dziedziny wartości. Wraz z mędrcem (sophos), później zwanym miłośnikiem mądrości (philosophos), zrodziła się tendencja by wykazywać względność wszystkich rzeczy. Powszechnie znane powiedzenie: "Człowiek miarą wszystkich rzeczy!", zostało ukute przez wielkiego sofistę Protagorasa. Wypowiadając te słowa miał on na myśli procesy postrzegania i tworzenia pojęć, lecz tezę tę szybko zastosowano również w odniesieniu do problemów moralnych. Jeśli człowiek jest miarą, to nie ma powodu by nie cieszyć się bez zbędnych trosk życiem i by nie ulegać wszystkim swym pragnieniom i namiętnościom bez względu dla wymogów prawa i moralności. Niektórzy z sofistów, choć nie najwięksi z nich, wykorzystywali swe często znaczne talenty w wielu procesach sądowych, w których uczestniczyli Grecy. Gotowi oni byli dowieść, że rację ma ten, kto im zapłacił, uznając tym samym, iż wszystko jest i tak względne, czyż nie?

W odpowiedzi na taką postawę w piątym wieku p.n.e. podjęto na nowo rozważania nad problemem sensu bycia człowiekiem. Przy rozważaniach tych nie odwoływano się już do tradycyjnych standardów, lecz zastosowano krytyczną myśl sofistów do zagadnienia wartości człowieka. I tu właśnie pojawia się najbardziej interesujący ze wszystkich sofistów - Sokrates. Prawdopodobnie jednak koncepcja natury ludzkiej jako różnej od reszty przyrody po raz pierwszy pojawiła się w szkole lekarza Hipokratesa. W tym kontekście pojęcie natury ludzkiej odnosi się do wszystkich funkcji człowieka jako bytu złożonego z ciała i duszy. Sofiści, a w szczególności Protagoras, ograniczyli zakres tego pojęcia do dziedziny tego, co psychiczne. Do tej dziedziny odnosi się także sokratejska (a właściwie delficka) maksyma: "Poznaj samego siebie!". Jeśli Sokrates uznaje, iż nic nie wie, jest to przede wszystkim wezwanie, by rozważać naturę człowieka niezależnie od tradycyjnych (z góry przyjętych) poglądów i koncepcji człowieka i świat zewnętrznego. W ten sposób przygotowuje on autonomiczną wizję istnienia człowieka, które dla niego przejawia się głównie w posłuszeństwie wobec wewnętrznego głosu: sokratejskiego dajmoniona. Jednak filozof jednocześnie głęboko wierzył w wartość krytycznej myśli, podejmującej przede wszystkim problemy ludzkiej odpowiedzialności, i przybierającej formę gry pytań i odpowiedzi - formę dialogu. Swoimi pytaniami wprawiał on zazwyczaj partnerów rozmowy w wielkie zakłopotanie, ponieważ okazywało się, że ich poziom znajomości różnych standardów i struktur nie różni się w zasadzie od zupełnej niewiedzy. Ale w sokratycznej niewiedzy dostrzec można także niejasne zarysy nowego poznania, które poprzez głęboki namysł przekracza samo siebie w swym dążeniu do poznania swej własnej rzeczywistej treści i przedmiotu.

Podejście sokratyczne można porównać do podejścia rzemieślnika, który potrzebuje trzech rzeczy aby pracować: wyobrażenia tego, co zamierza zrobić, tak, żeby dzieło jego rąk było solidnym produktem; umiejętności technicznych, które będzie musiał wykorzystać w swojej pracy; znajomości materiału, z którym pracuje, tak, aby był w stanie ów materiał wykorzystać zgodnie z jego własną naturą. W ten sposób także Sokrates zajmuje się człowiekiem. Materiałem, w którym pracuje jest phusis, natura ludzka. Możliwe jest poznanie i rozwój tej substancjalnej natury. Narzędziem używanym dla tego celu jest logos, będący nie tyle praktyczną inteligencją, co zdolnością artykułowania w słowach, uzasadniania i oceniania. Rezultatem tej pracy jest natomiast arete, dzielność człowieka, nie cnota w wiktoriańskim sensie, lecz moralna i egzystencjalna sprawność. Na tej podstawie rozwinął się wśród Greków ideał wychowania i samowychowania. Współcześnie proces ten nazwalibyśmy rozwojem, dla Greków była to paideia. Paideia to nie samo wykształcenie, ale ogólnie ludzkie ćwiczenie, jak również rezultat tego ćwiczenia: stan, w którym osiągnięta została prawdziwa pełnia człowieczeństwa.

Po Sokratesie pojawiło się Grecji wiele szkół, których celem była tak rozumiana paideia. Filozofowie z Akadamii - Platon był pierwszym z nich - podjęli problem piękna i dobra, które powinny kierować życiem człowieka. Arystoteles w swym Liceum starał się zgłębić ostateczne zasady rzeczywistości, w tym rzeczywistości ludzkiej, by w ten sposób móc poczuć się w świecie, jak u siebie w domu. Inne szkoły, jak cynicy, poszukiwały zbawienia w niezależności od zewnętrznych okoliczności, bądź, jak cyrenaicy, w rozkoszowaniu się życiem, stanowiącym według nich prawdziwy sens istnienia. Do pierwszej z wyżej wymienionych szkół nawiązywał Zenon (336-264), którego miejscem nauczania była stoa (czyli portyk albo galeria z kolumnami), w związku z czym jego zwolennicy zostali nazwani stoikami. Opowiadali się oni za empiryczną i materialistyczną koncepcją rzeczywistości jako przejawu praw wszechświata, które człowiek może poznać przy pomocy swego rozumu. Stąd życie zgodne z naturą jest zarazem życiem zgodnym zrozumem. Cnota człowieka opiera się nie na jego emocjach, ale na rozumie i tylko rozum może uczynić go wewnętrznie wolnym i szczęśliwym. Ściśle mówiąc, myśl Epikura (341-271) nie jest zbyt odległa od tych nauk, podkreśla ona jedynie radość życia, która może być w ten sposób osiągnięta. Zaspokajanie prostych, zwyczajnych potrzeb, opieranie się na własnym ciele i wzajemna pomoc są źródłem naszego życia i naszej radości. Istnienie człowieka nie jest ani pozbawione wszelkiej wartości, nie jest ono też istnieniem wszechmocnym, jednak w świecie pozbawionym jakiegokolwiek szczególnego celu możemy bez strachu być sobą.

Nie jesteśmy oczywiście w stanie przedstawić tutaj pełnego zarysu świata myśli greckiej. Poprzedni akapit wzmiankuje jedynie kilka wątków, które następnie zostały podjęte przez humanistów (i nie tylko przez nich) w ciągu kolejnych wieków. Wzięte razem, wątki te tworzą grecki ideał wychowania, ideał paidei. Pod tym względem Panaitios, filozof o orientacji stoickiej żyjący w drugim stuleciu p.n.e., zasługuje na uwagę, ponieważ w jego dziełach pojęcia i idee przejęte z wcześniejszego okresu myśli greckiej, np. anthropinos (ludzki), otrzymały dodatkowy sens jako elementy paidei. Co nawet ważniejsze - Panajtios często zamiast słowa paideia używał nowego słowa: anthropismos (ludzkość). W tym sensie słowo to było także używane przez jego ucznia Posejdoniosa, który z kolei miał zostać nauczycielem Cycerona. Dostrzegamy tu ogniwo łączące starożytną myśl grecką z renesansowymi humanistami. Za sprawą Cycerona (106-43) grecka paideia, poprzez anthropismos Panajtiosa i Posejdoniosa, przybiera postać humanitas. W rzeczy samej, pokolenie wcześniej Scypion Młodszy, zdobywca Kartaginy, podkreślał, że idea humanitas może pogłębić myśl rzymską, zbyt jednostronnie zainteresowaną sprawami praktycznymi. W zasadzie jednak dopiero w kręgu Cycerona idea ta w pełni rozwinęła się. Humanitas stała się wyrazem możliwości stanowiących o wartości człowieka: wielkoduszności i wierności, jak i ogłady, inteligencji oraz wyrobienia w dziedzinie sztuki. Zmianę tę należy jednak pojmować w kontekście ówczesnego arystokratycznego życia w Rzymie i grubą pomyłką byłoby branie humanitas Cycerona za odpowiednik dzisiejszego humanizmu.

Idea humanitas przyjęła i upowszechniła się w Rzymie w okresie, gdy dawne rzymskie wierzenia religijne straciły swoją moc przekonywania. Wierzenia te zawsze określone były przez religio - termin, według Cycerona, wywodzący się od relegare, co znaczy: "starannie rozważać" - a co za tym idzie zawsze cechowała je ostrożność jeżeli chodzi o te siły natury, które nie poddają się kontroli. Ale religio można także wywodzić od religare, "wiązać", a wtedy religia jawi się jako coś, co nakładając na nas pewne więzy, uniemożliwia nam zarazem krnąbrne i nieopatrzne działanie tam, gdzie nie sięgają nasze władze, w dziedzinie, która jest tabu. Państwo rzymskie stopniowo zmieniało jednak swój charakter. Rzym stopniowo rozwinął się z zamkniętego państwa-miasta w potęgę światową, w ramach której znalazło się wiele ludów wraz ze swymi różnymi kulturami, co spowodowało, że jego własna kultura zaczęła jawić się jako jedynie o względnej wartości. W samym Rzymie rozrastał się proletariat, oczywiście nie w nowoczesnym sensie proletariatu przemysłowego, niemniej jako masa ludzka o rosnącej samoświadomości i w coraz większym stopniu zmieniająca strukturę społeczeństwa rzymskiego. Taka była podstawa przyszłego imperium, rządzonego przy użyciu środków administracyjnych i militarnych. W tej też atmosferze grecki ideał wychowania został zespolony z rzymskim wyczuciem konkretu. Cyceron nie miał najmniejszych wątpliwości co do takiego właśnie rodowodu idei humanitas, gdy powiadał: "Wam, Grecy, od których otrzymaliśmy humanitas, zawdzięczamy najwięcej".

Owa humanitas oznacza nie tylko delikatność, zachowanie pełne taktu oraz otwartość na ludzi i związki z nimi, ale również poczucie radości i święta, które odróżniają wyrafinowany styl życia od braku kultury. Nie wyczerpuje to jednak sensu tej idei. Podstawą humanitas jest pietas, postawa skromności, dzięki której człowiek odnajduje właściwą miarę w relacjach łączących go ze wszystkimi i ze wszystkim, z przyjaciółmi i z małżonkiem, z rodzicami i z dziećmi, z różnymi ludami i państwem, które musi podbić świat, aby następnie umożliwić wszystkim ludziom uczestnictwo w swoich sprawiedliwych rządach. Jednocześnie humanitas oznacza, iż człowiek przekracza to, co jest w nim zbyt ludzkie poprzez to, co stanowi o istocie jego człowieczeństwa - poprzez rozum, którym obdarzyła go sama natura i który wyznacza boskie i ludzkie prawo. Humanitas oznacza również wyzwolenie od codziennego trudu. Z tego też względu studiowanie wielkich dzieł literatury uznawano za najbardziej ludzką i najbardziej wyzwalającą z rozrywek umysłu, zaś ci, których uformowała ta prawdziwa sztuka ludzkości powinni być uważani za urzeczywistniających pełnię człowieczeństwa. Tak oto rzymska humanitas stanowi niepowtarzalną mieszankę greckiej śmiałości z rzymskim wyczuciem ograniczeń, ideału rozwoju z arystokratycznym tradycjonalizmem. To zadziwiające jak renesansowym humanistom, którzy sami nie byli wolni od różnego rodzaju sprzeczności i elitarnego separatyzmu, mimo wszystko udało się, poprzez Cycerona, uchwycić posmak śmiałego marzenia Greków.

Rozwój Rzymu od państwa-miasta do potęgi światowej dokonał się w okresie około początku naszej ery. W wyniku tego procesu wyłoniła się kultura o charakterze, jak na tamte czasy, kosmopolitycznym, określana ogólnym mianem Hellenizmu. Stanowiła ona mieszankę wielu elementów kultury rzymskiej i greckiej, choć także czerpała ze źródeł żydowskich, Wschodu i mistycznych. Hellenizm obejmował w sobie elementy teokratyczne i demokratyczne, mityczne i racjonalistyczne. W ramach tej kultury u późnych stoików odnajdziemy tak grecką ideę paideia, jak i rzymską ideę humanitas, lecz poszerzone i pogłębione w ten sposób, że obejmowały one sobą wszystkich ludzi i opierały się na kosmicznym, panteistycznym sensie życia. Według Seneki, rzymskiego arystokraty, cnota była dostępna każdemu - ludziom wolnym i niewolnikom, królom i wygnańcom. Niewolnictwo nie miało wpływu na naturę ludzką i chociaż zgodnie z prawem niewolnikowi mogą być wyrządzane najróżniejsze rzeczy, to jednak istnieją rzeczy moralnie zakazane, których nie powinno się wyrządzać jakiejkolwiek istocie ludzkiej, ponieważ dzieli ona z nami taką samą naturę ludzką. To uznanie istnienia wszechobejmującej międzyludzkiej więzi było czymś nowym w myśli starożytnej. W drugim wieku naszej ery, wraz z Markiem Aureliuszem, cesarzem rzymskim, uczniem niewolnika Epikteta i zadeklarowanym stoikiem, ta intuicja uzyskała wzbudzające optymizm poparcie. Marek Aureliusz był racjonalistą i jak późniejsi osiemnastowieczni racjonaliści wierzył, iż etyka i pożytek są z natury ze sobą splecione.

Z cesarzem tym wiązano wielkie oczekiwania. Według jednego z zapisów: "Wraz z jego narodzeniem rozpoczyna się historia nowego świata. Przynosi on dobrą nowinę, ofiarowany został światu ludzi jako zbawiciel nadchodzących pokoleń. Dawał on takie pouczenia: Miłuj rodzinę ludzką; bądź posłuszny bogu; nie odpłacaj złym za złe; miłuj tych, którzy cię obrażają albowiem należą oni do twego rodu". Słuchając tych słów moglibyśmy pomyśleć, że wyszły one z ust chrześcijanina. W rzeczywistości jednak Marek Aureliusz był jednym z najbardziej zaciekłych prześladowców chrześcijan. Być może mamy tu do czynienia z rozmijaniem się ideału i rzeczywistości, czego mimo swej bezinteresowności i samowyrzeczenia nie mógł uniknąć żaden cesarz. A może rację miał Albert Schweitzer gdy twierdził, iż chrześcijaństwo cechowało pesymistyczne nastawienie wobec złego świata, podczas gdy późni stoicy wyrażali swój optymizm odnośnie wyidealizowanej rzeczywistości. Od tego czasu pomiędzy wierzeniami chrześcijańskimi a wyrastającymi z tego świata przekonaniami zawsze istniało nie dające się rozładować napięcie, niczym pomiędzy "wrogimi braćmi", dzięki czemu zresztą mogły one na siebie nawzajem głęboko oddziaływać. W kulturze Zachodu są one do tego stopnia zmieszane ze sobą, iż nie sposób ich od siebie oddzielić i przedstawić w postaci niezależnych komponentów.

Od samego początku naszej ery podejmowano wiele prób pogodzenia kultury hellenistycznej i wierzeń judeochrześcijańskich. Ewangelia wg św. Jana przesiąknięta jest myślą klasyczną. Po upływie kilku pierwszych wieków wczesne chrześcijaństwo odznaczało się o wiele większym zrozumieniem dla kultywowania tradycji humanistycznych niż to się na ogół przypuszcza, choć oczywiście antropocentryczna perspektywa została wtedy zastąpiona perspektywą teocentryczną. Ojcowie kościoła świadomie usiłowali przydać autorytetu swoim wierzeniom poprzez windowanie ich do poziomu refleksji filozoficznej na modłę klasyczną. Punktem kulminacyjnym tych starań, jak i ich chwilowym zamknięciem, była myśl żyjącego w czwartym wieku n.e. Aureliusza Augustyna, który opierając się na szczytowych osiągnięciach filozoficznych swojego czasu, a równocześnie sięgając w przeszłość do apostoła Pawła, odrzucił wszelką możliwość zbawienia człowieka przez siebie samego i skierował całą uwagę na Boga i jego samoobjawienie się w Chrystusie, jako na stwórcę historycznego świata i jedyne źródło człowieczeństwa. W ten sposób Augustyn określił na długie wieki stanowisko chrześcijaństwa. Przez kolejne setki lat po ojcach kościoła i Augustynie myśl filozoficzna rozwijała się w sposób naprawdę imponujący, jak i podejmowała najbardziej fundamentalne zagadnienia, jednak podstawowy wzór odrzucenia świata pozostał w niej w zasadzie nie zmieniony. Dopiero gdy w dwunastym wieku dotarły do nas nowe impulsy z kultury arabskiej, można dostrzec jakieś rzeczywiste zmiany. Arystoteles, ponownie odkryty za pośrednictwem takich myślicieli, jak Awerroes, zwiastował zarazem odnowę zainteresowania rzeczywistością świecką. Ten nurt dociekań często z powodzeniem przyjmował się na gruncie anglosaskiej scholastyki i miał w trwały sposób wpłynąć na myśl w anglosaskim obszarze kulturowym.

Tłum. Łukasz Nysler






Towarzystwo Humanistyczne
Humanist Assciation